Lato i wczesna jesień w lesie to czas walki z owadami. Myśliwi narzekają na strzyżaki (często mylone z kleszczami), ale dla zwierzyny płowej te pasożyty to prawdziwy dramat, który realnie wpływa na jej kondycję i jakość tuszy.
Masowe ataki strzyżaków powodują u jeleni czy łosi ciągły stres, dotkliwy świąd i utratę krwi, co prowadzi do osłabienia organizmu przed zimą. Jeszcze gorsze są larwy gzów, rozwijające się pod skórą. Powodują one ogromny ból i stany zapalne. Zwierzę zamiast spokojnie żerować, traci energię na walkę z bólem.
Co to oznacza dla myśliwego? Po pierwsze, słabszą kondycję osobniczą. Po drugie, wymierne straty. Skóra (suknia) podziurawiona przez larwy gzów jest bezwartościowa. Tkanki wokół larw są zmienione zapalnie, galaretowate i wymagają głębokiego wycinania, co obniża wartość kulinarną i ilość pozyskanego mięsa.